Alfacharlie.pl

Najlepsi z Najlepszych !

Menu Główne
Strona Główna
Szkolenia
Galeria
Ciekawe Adresy
Kontakt
Logowanie
Felietony
Od Redaktora ...
Żarciki
O broni ...
Strzelectwo ...
Imprezy
Prawo
Koledzy ...

    Rusznikarz :

  •  Darek S.
        tel. (91) 460-13-18


  •  Tadeusz M.
        tel. (91) 433-69-77

 

    Kluby :

 


    Ośrodki szkoleniowe :

 

  •  cichy

 

    Sklepy :

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   Webmaster :

  •     Piotr W.   e-mail
Amunicja do samoobrony (część 14) PDF Drukuj Email
Wpisany przez Redaktor - Zbyszek   
wtorek, 15 czerwca 2010 08:00

Nabój rewolwerowy .44 Remington Magnum 

Galeria Alfacharlie W ubiegłym roku dzięki uprzejmości mojego kolegi z Niemiec, miałem możliwość postrzelania z bardzo interesującej broni, z rewolweru Smith&Wesson model 500  w kalibrze .500 S&W (12.7x40). Jest to obecnie najsilniejszy nabój do broni krótkiej, przeznaczony w zasadzie do zastosowań myśliwskich i używany wszędzie, gdzie dozwolone jest polowanie z bronią krótką. Wspomniałem o nim, ponieważ niedawno spotkała mnie kolejna rewolwerowa „magnumaniowa” niespodzianka, test naboju .44 Remington Magnum. Jeszcze do niedawna był on najsilniejszym nabojem stosowanym w broni krótkiej, zdetronizował go dopiero  .454 Casull. Należy jednak zaznaczyć, że zarówno .454 Casull  jak i .500 S&W to naboje myśliwskie, w zasadzie nieużywane w policyjnej broni służbowej jak i przez osoby cywilne w broni do samoobrony.   W przypadku naboju .44 Remington Magnum jest nieco inaczej, jest on używany zarówno w łowiectwie, jak również w samoobronie przez osoby cywilne oraz policjantów formacji specjalnych. Nabój rewolwerowy .44 Remington Magnum (11.2 x 33R) opracowano w drugiej połowie lat 50-tych w zakładach zbrojeniowych Remingtona. Ten nowy „mocarz” powstał  z inicjatywy Elmera Keith’a, niekwestionowanego guru rewolwerowców z Północnej Ameryki.  Keith jest również twórcą słynnego naboju .357 Magnum, wprowadzonego do oferty handlowej w roku 1935, a który to do dnia dzisiejszego szczyci się pozycją najpopularniejszego rewolwerowego naboju dużej mocy.  

Przy konstruowaniu nowego naboju, konstruktorzy Remingtona wykorzystali patent Keith’a, za wzorzec przyjętoGaleria Alfacharlie popularny nabój .44 Specjal, .44 Magnum jest jego wzmocnioną wersją. Zrobiono więc podobnie jak Keith z .357 Magnum, który jest wzmocnionym .38 Special. Nowy nabój wprowadzono do produkcji seryjnej w 1956 roku, a w między czasie, znana firma Smith&Wesson skonstruowała do niego rewolwer. Był nim S&W model 29, rozsławiony później przez Clinta Eastwood’a w serii filmów o inspektorze Harrym Callahanie. Wzorcowy nabój .44 Remington Magnum posiada pełnopłaszczowy pocisk o masie 15.5 gramów, z lufy o długości 152 mm (6’’) osiąga prędkość  początkową 410 m/s i energię blisko 1303 J. Naboje produkowane są przez wiele firm, praktycznie przez wszystkie bardziej znane wytwornie amunicji. Naboje wyposażone są w różnorodne pociski, pełnopłaszczowe (FMJ), pełnopłaszczowe z wgłębieniem wierzchołkowym (JHP), półpłaszczowe z wgłębieniem wierzchołkowym (S-JHP) oraz półpłaszczowe z miękkim wierzchołkiem (S-JSP). Osiągają one prędkość początkową od 360 m/s do 460 m/s i energię w granicach 1008 – 1539 J.  W moim przypadku do testu posłużył  mi brazylijski rewolwer Taurus model Tracer, własność kolegi używany w Niemczech w charakterze myśliwskiej broni „wsparcia” (dostrzeliwanie postrzałków). Rewolwer posiada 6-io komorowy bębenek nabojowy i lufę o długości 102 mm (4’’), wyposażoną w integralny kompensator trzy komorowy. Przyrządy celownicze, to stała muszka i regulowana w płaszczyźnie poziomej szczerbinka. Galeria AlfacharlieOkładziny chwytu wykonane są ze specjalnej gumy poprzecznie użebrowanej, która częściowo pochłania skutki dużego odrzutu i podrzutu broni. Do przeprowadzenia testu otrzymałem  amunicję wyprodukowaną przez brazylijskiego Magtecha. Naboje wyposażone były w 15.5 gramowe pociski  półpłaszczowe z miękkim wierzchołkiem (S-JSP), o deklarowanej prędkości 360 m/s i energii 1005 J. Do dyspozycji miałem również kilka amerykańskich nabojów śrutowych wyprodukowanych przez CCI. Naboje śrutowe zawierały według deklaracji producenta 170 drobnych śrucin (średnica śrucin 2 mm, masa „pocisku” 9 gramów). Test przeprowadziłem strzelając do niemieckiej tarczy sportowej PPC. Strzelalem z dwóch dystansów, 25 metrów i 10 metrów. Z 25 strzelałem bez pośpiechu oburącz z kurka napiętego (w trybie SA). Wszystkie  przestrzeliny ułożyły się w przyzwoitym skupieniu, tylko samo strzelanie do miłego nie należało. Przypomniał mi się od razu mój krótkolufowy rewolwer i mocna amunicja .357 Magnum, a później dyskomfort odczuwalny w dłoniach przez kilka dni. W tym wypadku było podobnie, pomimo pomocnego kompensatora, każdy oddany strzał  czułem jak diabli. Prawdziwą próbę ognia przeżyłem jednak podczas szybkiego strzelania bojowego z samonapinania z dystansu 10 metrów. W tym wypadku o skupieniu Galeria Alfacharliewolę nie mówić, co prawda wszystkie pociski ulokowałem w celu, ale rozłożyły się one po całej tarczy  z tendencją na lewą stronę. Co zapamiętałem najbardziej ? … błysk ognia i mocne uderzenia w dłonie. Nie udało mi się odzyskać pocisków, ale myślę że grzybkowały wzorcowo, obecni na strzelnicy użytkownicy tej amunicji przyznali, że jest ona bardzo skuteczna. Jak się okazało używają jej  głównie w powtarzalnych sztucerach typu Lever Action (z zamkiem dźwigniowym) do polowań na zwierzynę łowną.  Strzelanie amunicją śrutową CCI można uznać jako „łagodne”, przynajmniej w moim odczuciu. Z dystansu 5 metrów wszystkie śruciny umieszczone w tarczy (wykonanej z grubej tektury) przebiły  ją na wylot. Myślę, że jest ona wystarczająco skuteczna wobec niebezpiecznych gadów, po to zresztą ją opracowano. Kiedyś, dobrych parę lat temu, strzelałem już bojową amunicją .44 Remington Magnum. Skorzystałem wówczas z rewolweru kolegi, był nim Smith&Wesson model 629 („nierdzewny” następca modelu M29) z długą 152 mm lufą (6”). Wtedy wydawało mi się, że nie taki straszny smok jak go malują. Jednak później, w wyniku licznych doświadczeń, okazało się, że mniejszy ciężar i wielkość broni oraz długośc lufy ma istotny wpływ na komfort strzelania tą amunicją i zarazem panowanie nad bronią podczas szybkiej wymiany ognia. Jest to na pewno bardzo skuteczna Galeria Alfacharlieamunicja bojowa, ale opanowanie krótkolufowej broni, bo taką zazwyczaj nosi się do samoobrony jest na pewno sztuką i wymaga wielu godzin treningu oraz .… poświęcenia. Nabój ten  znacznie lepiej spisuje się w rewolwerach długolufowych lub w pistolecie, przykladowo  np. w Desert Eagle. W tym wypadku, znaczna waga i jej proporcjonalne rozłożenie ma niewątpliwie wpływ na komfort strzelania. Dlatego też z informacji które posiadam wynika, że broń na amunicję .44 Remington Magnum używa się głównie w łowiectwie i strzelectwie sportowym (w strzelaniach sylwetkowych na znaczne odległości). Do samoobrony używają jej niezbyt liczni cywilni użytkownicy oraz policjanci niektórych formacji specjalnych, w tym wypadku  jako krótkiej broni wsparcia. W Polsce jak na razie ten kaliber nie jest dopuszczony do ochrony osobistej, można  go jednak używać w dynamicznym strzelectwie sportowym. Wydaje mi się jednak, że w klasach rewolwerowych zgodnie z przepisami IDPA lub IPSC, broń na nabój .357 Magnum będzie bardziej odpowiednia i bardziej komfortowa dla strzelca i pomimo znacznie mniejszej mocy od .44-ki dla żądnych wyzwań z wystarczającym zapasem silnych wrażeń i doznań.  Dzięki uprzejmości kolegów z Niemiec, miałem możliwość strzelania, między innymi,  z broni w trzech różnych kalibrach, dostosowanych do nabojów bardzo dużej mocy, .50 AE, .500 S&W i .44 Remington Magnum. Każdy z tych nabojów ma swoją specyfikę i walory użytkowe. Muszę przyznać, że niewątpliwie rewolwerowy nabój .44 Remington Magnum góruje nad pozostałymi swoją  użytkową wszechstronnością, co trudno powiedzieć o nabojach .454 Casull, .460 S&W  czy .500 S&W, które w zasadzie poza myśliwstwem i strzelectwem sportowym zastosowania nie mają.

Zbyszek Galeria Alfacharlie

Poprawiony: sobota, 23 lutego 2013 04:12